Banki oferują całą gamę usług przygotowanych specjalnie dla
najmłodszych klientów, za co pobierają najwyżej symboliczne opłaty. Nie
chodzi zatem o zwiększenie dochodu. Banki myślą o przyszłości, licząc
na lojalność, przywiązanie do marki, siłę przyzwyczajenia. A także na
efekt naśladownictwa...
Trudno dziś znaleźć bank, który nie ma w
swojej ofercie usług przeznaczonych specjalnie dla najmłodszych
klientów. Rachunki osobiste, pełnomocnictwa do kont osób dorosłych,
depozyty terminowe, karty płatnicze, a nawet ubezpieczenia. A wszystko
to zazwyczaj za symboliczne opłaty, jeśli nie za darmo. Z pewnością
zatem nie chodzi im o pieniądze. Trudno bowiem liczyć na zyski z
operacji dokonywanych przez młodzież, która zwykle nie dysponuje
większymi środkami finansowymi. Według szacunków przedstawicieli branży
wpływy z usług dla młodych ludzi stanowią nieznaczny ułamek, co
najwyżej 1 procent dochodów banków. Dlaczego więc tak energicznie
zabiegają o tę grupę klientów?
Odpowiedź jest prosta. To także inwestycja,
tyle, że w przyszłość, gdy zwróci się z naddatkiem. Banki zdają sobie
sprawę, co to znaczy siła przyzwyczajenia. Kuszą zatem nastoletnich
klientów swoją ofertą, przykrojoną pod względem opłat i prowizji, do
niezbyt zasobnej kieszeni ucznia bądź studenta, licząc, że w
przyszłości, gdy zaczną otrzymywać wynagrodzenie za pracę, bądź osiągać
zyski z działalności gospodarczej, pozostaną im wierni. Ich nadzieje
nie są bezpodstawne. Z przeprowadzanych na świecie badań wynika, że
klienci bardzo niechętnie przenoszą rachunki do innych banków, nawet
jeśli ich oferta jest bardziej atrakcyjna. Górę bierze przywiązanie do
marki, a jeszcze częściej zwykła wygoda.
Ale to nie wszystko. Banki świetnie zdają
sobie sprawę, że młodzi ludzie są bardzo ciekawi życia, spragnieni
nowości. Nie mają więc większych oporów przed korzystaniem z nowinek,
zarówno finansowych, jak i technicznych. A przy tym często bywają w tej
sferze nauczycielami dorosłych, zachowujących zwykle większy dystans
wobec innowacji. A to oni przecież stanowią główną grupę klientów
banków. Nic dziwnego, że te ostatnie oczekują, iż działać będą efekty
naśladownictwa i demonstracji.
Starsi, wzorując się na młodych, zaczynają częściej korzystać z nowych
produktów i rozwiązań technicznych, na przykład kart płatniczych, czy
też usług bankowości elektronicznej. Motywy mogą być różne. Dla jednych
będzie to chęć poczucia się "młodych duchem", dla innych obawa przed
zyskaniem łatki "zapóźnionych". W każdym przypadku prowadzi to do
zwiększenia dochodów banków, bądź zmniejszenia ich kosztów działania.